Reklama
  • Środa, 28 września 2016 (13:05)

    Dla wnuczka liczą się tylko prezenty

Wnusiu, co byś chciał na urodziny? – spytałam dwunastoletniego Frania, najmłodszego syna mojej córki. Kiedy wnuczek był mały, często się do mnie przytulał. Teraz patrzy tylko na to, co mu przyniosę

– Kup mi konsolę do gier, wiesz, PlayStation 4 – odparł. – Zobaczę – odparłam, nie mając pojęcia, o czym mówi. A on się wykrzywił i zapytał: – Co, nie kochasz mnie już? – PS4? – zdziwił się później mój syn Andrzej. – Ma młody wymagania, nie ma co!  – Dlaczego? – Bo kosztuje półtora tysiąca. – Ojej – zmartwiłam się. – To prawie cała moja emerytura!

Bardzo kocham Frania. Opiekowałam się nim prawie od jego narodzin. Przeszłam nawet na wcześniejszą emeryturę, gdy córka wróciła do pracy. Jako mały chłopczyk był słodki, często powtarzał: – Kocham cię, babi, jesteś najlepsiejsza na świecie – co mnie niezmiernie wzruszało.

Reklama

Potem poszedł do szkoły i żeby nie musiał siedzieć w świetlicy, przyprowadzałam go po lekcjach do siebie, a córka albo zięć zabierali go do domu po pracy. Wszystko się zmieniło rok temu. Coraz częściej wnuczek w przedpokoju zamiast się ze mną przywitać, pytał: – A co dla mnie masz? Czasem przynosiłam jakiś drobiazg, lizak, czekoladkę. Jak coś dostał, to dziękował, a jak nic nie miałam, to się na mnie zaczął obrażać.

Byłam zdumiona. A ostatnio brał prezent i po prostu znikał. Zauważyłam, że drobne rzeczy odkłada na bok, jakby niezadowolony. Kiedy otwierał podarunki urodzinowe, zachwycił się tabletem, na bluzkę ode mnie ledwo spojrzał. Było mi przykro, bo w czasie urodzin prawie się do mnie nie odzywał.  – Musisz porozmawiać z Lucyną – radzi mi syn. – Niech wytłumaczy Frankowi, że nie może oczekiwać od babci drogich podarunków. Ale nie chcę o tym rozmawiać, to dla mnie zbyt bolesne.

Zastanawiam się, że może mogłabym kupić mu tę wymarzoną konsolę na raty? Spłacałabym powiedzmy po 50 zł miesięcznie... Sąsiadka twierdzi, że to szaleństwo. A co jeśli będę potrzebowała więcej leków niż teraz? Przecież i tak żyję z ołówkiem w ręku...

Ja się waham. Bardzo chciałabym uszczęśliwić Frania, ale czy w ten sposób nie wyrządzę mu więcej krzywdy niż pożytku? No i wiem przecież, że zainteresowania i miłości nie kupuje się w ten sposób. A tego mi ze strony wnuka najbardziej brakuje.

Helena Nowicka z Przemyśla

Opinia psychologa - dr Aleksandra Piotrowska

Heleno, w pełni popieram opinię twojej sąsiadki – szaleństwem byłoby brać kredyt po to, by spro stać oczekiwaniom wnuka. Znasz powiedzenie, że apetyty rosną w miarę jedzenia? Na kolejne urodziny musiałabyś zapewne mierzyć się z coraz wyższymi wymaganiami: komputer, skuter, auto?

Słusznie zastanawiasz się, czy tak drogimi prezentami nie wyrządza się dzieciom krzywdy. Dwunastolatek umie już nieźle liczyć i zna wartość pieniądza. Nawet jeśli sytuacja materialna rodziny twojej córki jest dobra, dziecko nie powinno mieć zaspakajanych marzeń i zachcianek bez ograniczeń.

Zyskuje wtedy prze świadczenie, że wszystko mu się należy, a inni ludzie są głównie po to, by sprawiać mu przyjemność. Obawiam się, Heleno, że czeka was problem z Frankiem, który chyba już zaczął uzależniać swój stosunek do ludzi od zasobności ich portfeli.

Namawiam do rozmowy z córką i podzielenia się z nią obawami. Nie oskarżaj w tej rozmowie córki o złe wychowywanie, bo takie wymówki uniemożliwią wam porozumienie i przyjęcie wspólnego fron tu postępowania wobec chłopca.

Warto zadbać o to, by nagrody rzeczowe nie były dominującymi – przecież nagrodą może być rodzinna wycieczka rowerowa czy biwak. A co do kosztownych marzeń – rodzice, ciocie, babcia mogą się złożyć i kupić PS4 wspólnie, prawda?

Warto też zachęcać Franka do oszczędzania na upragnione gadżety przez system premii (dokładania części kosztów).

Opinie internautów

@ Nie kupi się miłości. Poro zmawiaj z córką, tak jak radzi syn. I koniecznie utemperuj wnuka (przez jakiś czas nic mu nie dawaj). Inaczej będzie chciał coraz droższych prezentów.~gosc

@To wina babci i rodziców, nie wnuka. Dla chłopca to normalne, że ma wszystko. Babcia daje, rodzice nie mówią, aby dziękować, więc chce jeszcze więcej. A może nie zauważyli w tym nic złego? Trzeba więc powiedzieć wprost: „Nie mam, a jak dam, to oczekuję wdzięczności”. ~edward

@ Absolutnie nie dawaj mu drogich prezentów. Nie jest już małym dzieckiem i zdaje sobie sprawę, że potrzebujesz pieniędzy dla siebie. Powiedz wprost, że nie ma prawa wymagać ich od ciebie. Jeśli Franek będzie nadal się obrażał, pozwól mu na to i przez jakiś czas się nim nie interesuj. Może wtedy odczuje brak twojej opieki i zrozumie, że źle robił. ~kara

@ Od małego trzeba dziecku wpajać, co ważne w życiu. I podkreślać, że nie są to prezenty. Wiadomo, że babcia chce zawsze dobrze dla wnuka, ale nie można popadać w przesadę.~niepokorna

@ Żeby być szanowaną, trzeba się samej szanować i nie dać się wtłoczyć w rolę pomocy domowej i dostarczycielki prezentów. Z moich obserwacji wynika, że wnuki szanują teraz te babcie, które są zadbane i mają zainteresowania. Mogą z nimi wtedy porozmawiać o filmach, komputerach. ~Basia

@ Kredyt na grę dla wnuka? Nawet o tym nie myśl! Wydaje mi się, że za dużo pomagałaś dzieciom i wnukowi. Oni się do tego przyzwyczaili i nie doceniają. Powiedz im, że ty też masz marzenia, np. chcesz wyjechać nad morze. A że nie masz pieniędzy, to niech ci pomogą i się na to złożą. Franek zobaczy, że też jesteś ważna i coś ci się należy od rodziny. ~Maria

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Wasza współpraca jest bardzo ważna, szczególnie dla dzieci. Jak więc najlepiej ułożyć relacje w rodzinie? Odpowiadamy na Wasze pytania. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.